Sztandarowe hasło słynnego modernistycznego architekta Miesa van der Rohe “less is more” czyli “mniej znaczy więcej“ stało się ulubioną frazą minimalistów.
Czym właściwie jest współczesny minimalizm i skąd taka wszechobecna moda na niego?

Internet aż huczy od artykułów i blogów pełnych porad jak stać się minimalistą w 21 dni, ludzie dzielą się swoimi historiami zmian, które wprowadzili w swoim życiu, aby uwolnić się od przytłoczenia rzeczami, które niejako przejęły kontrolę nad nimi do czasu aż postanowili coś z tym zrobić.

 

Czy minimalizm jako styl życia to moda czy też ogólnoświatowy trend ku większej świadomości dokonywania wyborów, które nam służą? Lekarstwo na nadmiar czy też antymaterialistyczna i antykonsumpcyjna rewolucja?

Po trochę wszystko, bo niezaprzeczalnie bycie minimalistą jest trendy i tutaj unaocznia się paradoks naszych czasów: przecież żyjemy w erze obfitości, przecież nikt nas nie zmusza do niepohamowanej
konsumpcji, przecież powinniśmy się cieszyć, że mamy dostęp do tylu wspaniałych udogodnień i rzeczy, dlaczego więc nie jesteśmy bardziej szczęśliwi niż nasi ojcowie lub dziadkowie, którzy mieli
tak limitowany dostęp do wszystkiego?

 

Minimalizm a rzeczozmęczenie.

Według James`a Wallman`a autora książki “Rzeczozmęczenie“ żyjemy w erze obfitości, ale podejmujemy decyzje posługując się narzędziami psychiki, które powstały w czasach głodu. Rzeczozmęczenie to odpowiednik epidemii otyłości.

 

Czy jesteś zakupoholikiem?

Zakupoholizm zaś czy niepohamowana konsumpcja jest jak każdy nałóg, ma dać naszemu mózgowi nagrodę, wywołać chwilową poprawę samopoczucia. Otaczanie się rzeczami ma na przykład zapełnić
emocjonalną pustkę w której tkwimy, kompulsywne kupowanie zaś zrekompensować na chwilę stres z którym borykamy się na co dzień, zagłuszyć samotność lub pozwolić łatwiej zapomnieć o porażce,
której doznaliśmy. Niestety niepohamowana konsumpcja szybko daje o sobie znać wyciągami z kont kart kredytowych, które często z trudem udaje nam się później spłacić oraz wyrzutami sumienia, że
daliśmy się ponieść naszym emocjom wbrew zdrowemu rozsądkowi.

 

Gromadzenie doświadczeń a gromadzenie rzeczy.

Odpowiedzią na to jak uczynić nasze życie szczęśliwszym i pełniejszym nie rezygnując z obfitości może być teza wysnuta przez Tibora Scitovskiego nieżyjącego już amerykańskiego ekonomisty
węgierskiego pochodzenia, który stwierdził, że rosnący dobrobyt nie prowadzi do większego poczucia szczęścia i nie jest receptą na to ani minimalizm, ani proste życie i podpierając się badaniami naukowymi dowodził, że gromadzenie doświadczeń daje większe poczucie szczęścia niż gromadzenie rzeczy, zatem lepiej być niż mieć, przyszłość należy więc do eksperymentalistów, którzy chcą doświadczać życia, a status człowieka dotąd określamy raczej poprzez dobra materialne, które posiada przestanie wieść prym na rzecz kolekcjonowania doświadczeń. Czy to nie nazbyt optymistyczna wizja?

Z pewnością wszystko co w nadmiarze i obfitości dość szybko nudzi i daje tylko chwilowe poczucie iluzorycznego szczęścia, przedmioty w nadmiarze mogą wywoływać rzeczowstręt i rzeczozmęczenie i
przytłaczają zamiast cieszyć.

Do mnie filozofia minimalizmu przemówiła niedawno gdy zdałam sobie sprawę, że pracuję głównie na to by opłacić rzeczy, które posiadam, natomiast spędzam wolny czas na porządkowaniu przestrzeni wokół siebie wypełnionej tymi rzeczami zamiast w tym czasie zrobić coś pożytecznego dla rodziny czy relacji z innymi ludźmi. Spędzam zwyczajnie wolny czas na przestawianiu“ we właściwe miejsce rzeczy“które znalazły się w nieodpowiednim dla siebie miejscu, muszę je przy tym odkurzyć, no bo rzeczy lubią się kurzyć……….

A gdyby tak tych rzeczy było mniej, mniej przestawiania, więcej czasu dla mnie? Czy potrzebuję wszystkiego co mnie otacza? Czy muszę mieszkać w aż tak dużym mieszkaniu? Czy w pełni wykorzystuję przestrzeń, w której żyję? Czy te rzeczy, które posiadam określają mnie jako człowieka? Czy mnie definiują? Czy potrzebuję tylu książek, szafy uginającej się od ubrań, które w większości nie noszę, tych wazoników na parapecie,
które wiecznie się kurzą, stosu płyt CD skoro i tak słucham muzyki z aplikacji internetowych?

Może warto się tego wszystkiego pozbyć, świadomie pożegnać, pozwolić aby te rzeczy zmieniły adres i właściciela? Może będzie to szalenie uwalniające? Kto chce spróbować? Ja zgłaszam się na ochotnika.

Nie można nie zgodzić się z tezami minimalistów, że jeśli zlimitujemy to co posiadamy to jednocześnie nadamy tym rzeczom większe znaczenie, większą wartość, bo to co posiadamy musi nam wystarczyć, musi być niezawodne i sprawdzić się w różnych sytuacjach. Dlatego też może warto zainwestować w jedną parę dobrych eleganckich butów niż kilka par z przeceny.

Minimaliści starannie dobierają swój dobytek, niektórzy robią to w dość ekscentryczny jak dla mnie sposób limitując się do posiadania 100 rzeczy, ale myślę, że nie o takie skrajności chodzi chociaż i na nie jest
miejsce. Wybór do czego dążymy zależy od nas. Podejrzewam, że więcej jest umiarkowanych minimalistów niż tych skrajnych- rygorystycznie stosujących się do wytyczonych sobie zasad funkcjonowania.

 

Szczypta historii. Minimalizm a ramy czasowe.

Minimalizm początkowo był jedynie jednym z kierunków współczesnej sztuki. Narodził się w latach 60. XX wieku i charakteryzował się swoistym ascetyzmem w doborze środków wyrazu.

W sztukach plastycznych koncentrował się wokół form najprostszych, często nawiązujących do architektury i przemysłu. Zrezygnowano tu z wszelkich elementów dekoracyjnych, których miejsce zajął
monumentalny rozmiar. Zarówno kształt, jak i faktura dzieła miały być wyrazem prostoty i harmonii – komponowano więc gładkie powierzchnie i regularne obrysy. Dzieła mieszczące się w tym nurcie nie
zdradzały żadnych cech dynamizmu, emanowały spokojem i bezruchem. Kolorystyka nie była intensywna, ale stonowana i jednolita.

Minimalizm znalazł również oddźwięk w literaturze, muzyce i architekturze, wchodząc w relacje z innymi nurtami artystycznymi. Cechy minimalizmu można zauważyć w oszczędnej emocjonalnie prozie Ernesta Hemingway’a czy Raymonda Carvera.

W architekturze dążenia minimalistyczne reprezentowały monumentalne budynki – wieżowce i biurowce, w których widać było wyraźne współgranie światła z bryłą. Charakteryzowała go również rezygnacja z łuków i ostrych krzywizn, unikanie zbędnych detali rozpraszających uwagę, oszczędność wyrazu. Minimalistyczna aranżacja wnętrz polegała na maksymalnej redukcji elementów dekoracyjnych.

Minimalizm odpowiadał na potrzeby współczesnego człowieka miasta, żyjącego w ogromnym tempie i ciągłym ruchu. Miał redukować napięcia i stresy, skłaniać do kontemplacji, być elementem ciszy w
rozkrzyczanym hałasie wszechobecnej reklamy i mediów. Łagodne środki wyrazu stanowiły wyraźną opozycję wobec silnych bodźców: hałasu, zgiełku, rażących barw.

Z czasem minimalizm stał się swoistą filozofią, sposobem myślenia łączącym funkcjonalizm z prostotą i umiłowaniem najnowszych rozwiązań technologicznych ułatwiających nam życie. Oszczędność
elementów dekoracyjnych umożliwiła kreowanie przestrzeni do komfortowej egzystencji wewnątrz domu sprzyjającej relaksowi i wyciszeniu. Minimalistyczny nurt projektowania budynków i koncepcyjnie odmienny, innowacyjny sposób myślenia o nich wpłynął bezpośrednio na nasze funkcjonowanie w nich i tym samym przyczynił się do zrewidowanie naszych potrzeb w zakresie otaczających nas przedmiotów i ich relacji z nimi.

Świadome kreowanie przestrzeni wokół siebie. Minimalizm na receptę.

Przestrzeń, którą kreujemy wokół nas w naszych domach ma bezpośrednie przełożenie jak w niej egzystujemy, jak się czujemy, jak spędzamy wolny czas. Jednych minimalizm może wyzwolić i dać wytchnienie od natłoku bodźców zewnętrznych, dla innych może być zbyt bezosobowy, bez wyrazu, mdły, sterylny, ascetyczny. Zaletą czasów w jakich żyjemy jest wolność wyboru pośród bogactwa form i koncepcji. Warto to docenić.

 

Polecam poniższe pozycje książkowe jeśli zainteresował cię temat minimalizmu:

Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej James Wallman
• Sztuka prostoty. Dominique Loreau
• Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
• Minimalizm po polsku. Anna Mularczyk- Meyer
• Minimalizm daje radość. Jay Francine
• Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński. Fumio Sasaki
• The Joyless Economy Tibor Scitovsky